Do you speak Mozambic?

Wielu z moich znajomych twierdzi, że nie zna ŻADNEGO języka obcego, a gdy są zmuszeni coś powiedzieć, okazuje się, że brakuje im tylko krótkiego przypomnienia słówek, bo za dług ich nie używali.

Jeśli więc w grę wchodzi tylko przypomnienie go sobie, to w czym tkwi problem?

A no zwykle w tym, że albo wszyscy narzekają na odwieczny brak czasu albo też na cenę oferowanych kursów językowych. Poza ceną straszy bycie zobligowanym do poświęcenia tych dwóch dni w tygodniu (bądź całego weekendu – w zależności od trybu nauki, jaki się wybierze).

jak szybko nauczyć się języka

Faktycznie, mało zachęcające. I powiem, że dla mnie również nie tak skuteczne, chociaż nauka w szkole, w grupie budzi pewien, zakorzeniony dość mocno w naszej Polskiej kulturze objaw – wyścig szczurów. I chyba jest to jedyny, pozytywny moment, kiedy się on może objawić. Chęć rywalizacji i bycia najlepszym w przypadku nauki języków jest o tyle korzystne, że motywuje do nauki. A tu właśnie o to chodzi, żeby się nauczyć.

No, ale szkoły językowe są drogie i bardzo uzależniają nas od siebie w czasie. Semestry trwają po kilka miesięcy, za które oczywiście należy zapłacić. A biorąc pod uwagę fakt, że jedyną pewną rzeczą w dzisiejszych czasach są zmiany, nie jest wykluczone, że „rzuci nas” nagle gdzieś całkiem indziej, niż szkoła językowa się znajduje, przez co stracić możemy i pieniądze i cały zapał.

Na szczęście, są też inne metody przypominania sobie języka, znacznie tańsze i mniej bolesne, jeśli chodzi o czas. Można bowiem korzystać z programów multimedialnych. Na rynku jest ich całe mnóstwo! Cena za to znacznie niższa niż niż kursów w szkołach. No ale coś za coś. W przypadku napotkania na jakiś problem, jakieś nadobniejsze niezrozumienie, nie możemy liczyć na pomoc nauczyciela, który mógłby rozwiać naszą wątpliwość. Napotkanie niejasności zdarza się jednak rzadko, bo multimedialne kursy są zwykle tworzone tak, żeby nikt nie miał z nimi ŻADNYCH problemów.

No tak, ale jaki wybrać?

Dobre pytanie, bo niektóre kursy są dość mocno dedykowane dzieciom. Pomagają uczyć się słówek z obrazków. Słówka te są zaś tak dobrane, że może 10% z nich na prawdę będzie nam potrzebnych. Zastanówmy się bowiem jaki procent z tego, co klepali nam do głowy w szkole było bezużyteczne? Pokoszę się o stwierdzenie, że spokojnie z 80%. Celem polskiej szkoły jest bowiem uczyć, a nie NAUCZYĆ. Bo czy na prawdę do komunikowania się w języku angielskim potrzebujemy znać wszystkie rodzaje mebli, wszystkie rodzaje ubrań, nazwy zwierząt, musimy umieć opisać części samochodu typu maska, wycieraczki, czy zderzak? No, myślę, że każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie, ile razy, nie będąc oczywiście mechanikami, używa tych słów w dniu codziennym? A takie rzeczy właśnie klepią nam do głowy. I po co?

Babeczka Cookie with Love to super prezent na Dzień Ojca!
R E K L A M A

Co gorsza, niektóre programy multimedialne właśnie na takich słowach się koncentrują. Dobrze jest więc, jeśli zdecydujecie się coś niecoś sobie przypomnieć, a warto, bo wierzcie mi, że u dużej większości to na prawdę tylko kwestia PRZYPOMNIENIA SOBIE, dobrze jest sprawdzić, co mogą nam zaoferować dane kursy. Naprostowawszy sposobem jest pobranie wersji demo.

Ale poza płatnymi, zdarzają się również (nie wiem, komu się to opłaca, ale widać się opłaca) wersje darmowe.

Zarówno te darmowe, jak i demo tych płatnych znaleźć można na portalu Dobreprogramy.pl i to zarówno programy do nauki języka angielskiego jak i innych.

Jeśli jesteście jednak bardziej socjalnymi, zupełnie darmowe i nie wiążące w czasie mogą być spotkania z obcokrajowcami.

Poza tym wielu przybyszy do naszego kraju chciałoby chodź trochę liznąć polski. A jeśli my mamy aspiracje przypomnieć sobie lub w ogóle nauczyć się nowego języka obcego od zera, warto skorzystać z tak zwanych tandemów językowych. Polega na tym, że dwie osoby spotykają się i przez powiedzmy jedną godzinę my uczymy obcokrajowca polskiego, a przez drugą – obcokrajowiec uczy nas tudzież swojego języka, tudzież takiego, który zna, a którego my chcemy się nauczyć.

Podobnie, chodź w większym gronie organizowane są wymiany językowe na forum Couch Surfing Znaleźć je można na grupach poszczególnych miast, na przykład Poznańskiej, Łódzkiej, Wrocławskiej, Warszawskiej czy Krakowskiej.

Zwykle mają z góry narzucony czas i miejsce, więc, jeśli komuś pasuje, może pójść, spotkać się i pogadać zwykle z native speakerami. I to całkiem za darmo! Przyjemne z pożytecznym, a pieniądze można wydać na piwo lub gorącą czekoladę.

Tym którzy dużo czasu spędzają w podróży, na przykład do pracy czy szkoły, w przypominaniu sobie języka pomóc mogą samouczki.

Można je kupić za niemałe pieniądze w księgarniach językowych bądź też, za bardzo niewielkie w „książce za grosik”. Koszt takiego kursu, często z płytą z nagranymi dialogami to 15PLN. Niewiele. Płytę można odsłuchiwać w każdym miejscu w podróży – również w autobusie, kiedy nie możemy usiąść, by zajrzeć do książki.

Jeśli zdecydujecie się na ten oto sposób przypominania sobie, nie zniechęcajcie się, jeśli od razu po odpaleniu „słuchanki” nie będziecie rozumieli ani słowa. Po drugim czy trzecim przesłuchaniu – zobaczycie sami – zrozumiecie znacznie więcej!

A gdzie taką „książkę za grosik” znaleźć?

Dość licznie stoiska takie pojawiały się ostatnio w niektórych Centrach Handlowych. Poza nimi natomiast, w Warszawie znajdują się:

  • na ul. Koszykowej (od przystanku tramwajowego „Koszykowa” iść należy w stronę Marszałkowskiej, a tania książka będzie po stronie prawej)
  • w BUW na poziomie -1
  • przy Pałacu Kultury po stronie Alej Jerozolimskich.

We Wrocławiu zaś:

  •  na I piętrze SDH Feniks w Rynku koło McDoland’sa
  • w księgarni Dedalus, vie sa vies KFC (po drugiej stronie ul. Kazimierza Wielkiego)
  • na ul. Oławskiej w księgani Tak Czytam

We Wrocławiu ruszył całkiem niedawno sympatyczny projekt – Rozwijalnia, który oferuje ciekawe szkolenia i kursy (w tym językowe) bezpłatnie lub za bardzo symboliczne kwoty. Doskonale prowadzone lektoraty oferuje również Politechnika Wrocławska, która otworzyła językowe kursy komercyjne. Za semestr naprawdę skutecznej nauki zapłacić trzeba w granicach 300-400zł. Czy to wysoka cena wiedzy?

Idźcie więc i uczcie się! A na koniec zobrazuję Wam filmikiem to, jak ja odbieram tę Waszą nieznajomość języków, czyli jak widzę was z boku.

A jeśli macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby przypominania sobie bądź nauki języków obcych, podzielcie się nimi w komentarzach.

2 komentarze

  1. „niektóre programy multimedialne właśnie na takich słowach się koncentrują. ” …. czyli niepotrzebnych. No właśnie; tu jest niejaka przewaga lektora, do którego przychodzisz (albo on do ciebie) i mówisz: Jadę za dwa miechy don Grecji, będę pracować na budowie – i voila! Rozgarnięty lektor tak to elegancko załatwi, że zostaniesz kierownikiem budowy w Grecji.
    Praca z nauczycielem ma też ten plus, że masz motywację w postaci zadań; niekoniecznie napisać coś, przetłumaczyć…nie. Masz np. przygotować się do pogadanki na temat ulubionego filmu, życiowego autorytetu, narodowego jedzenia czy jeszcze czegoś innego. (lektor już wie, jak tam wrzucić odpowiednie dla twego aktualnego „poznania” formy gramatyczne).

    Programy do samodzielnej nauki są fajne; sama wiele razy korzystałam. Są tak skuteczne, jak duża jest twoja determinacja do nauki. Samemu można się całkiem nieźle nauczyć języka obcego, zwłaszcza, że YouTube aż pęka w szwach, by nam pokazać jak mówić w suahili, po japońsku czy jeszcze w innym języku.
    Proponuję wchodzić na czaty zagraniczne, międzynarodowe; przy odrobinie szczęścia pozna się tam ludzi, którzy nie gadają tylko o seksie i nie pytają o wielkość miseczki. Można czasem całkiem sensownie pogadać w danym języku (to o tyle dobre, że te same zwroty, zdania powtarzają się, można zatem utrwalać) i mieć kontakt z daną osobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.